Minimalistycznie Przez Życie

Małe przygody w wielkim świecie

O tym, jak sobie robiłem upgrade biurka.

01.08.2026
To, że jestem zapierdziałym nerdem, to już wiecie, a jeśli nie wiecie, to powinniście wiedzieć. A oprócz tego, że jestem nerdem, to jak się na coś uprę, to klękajcie narody. No i tak ze 2 miesiące temu powstała u mnie myśl, że kurde, to moje biurko i sprzęty na nim to o kant dupy potłuc są. Mało miejsca, już wszystko niewydajne, stare i tak dalej. No chujowo się z tym czułem. Co z tego, że mam tysiąc konsol i innych sprzętów? Uparłem się na upgrade biurka i co za tym idzie peceta.

Czytaj dalej...

O tym, jak pieprzyłem się z tą stroną.

12.06.2026
Dzień dobry. Pierwszy wpis. Narodzony w bólach, w wiele dni, ~~przy pomocy kilku mocnych drinków rudej z colą~~, metodą prób i błędów. Ale może po kolei. Pomysł na bloga nie jest nowy. Ba, posiadałem już jedną tego typu stronę. Biedną, na WordPressie, stworzoną lata temu i zgubioną gdzieś po drodze. Zgubioną = jakiś kutas mi ją zajebał. Niemniej, chodząc przez ostatni rok na terapię doszedłem do wniosku, że to może być bardzo pomocne dla mojej durnej bańki, żeby powrócić do pisania wysrywów w necie. I tak oto pomysł się urodził. A skoro jest pomysł, to teraz trzeba go wcielić w życie.

Czytaj dalej...

Nie znaleziono wpisów spełniających kryteria.
Moje zdjęcie

Cześć, miło Cię poznać!

Nazywam się D. Jestem autorem tego bloga, niesamowitą marudą i, po trosze, marzycielem. Mimo, że moje wypociny nie są najwyższych lotów i w przekazywaniu uczuć i myśli muszę korzystać z komputera, w moim umyśle jestem wolny.

„Minimalistycznie Przez Życie” to (nie)codziennik w postaci blogowej, w którym zamieszczam swoje wypociny powstałe w efekcie, niespodzianka, przepływu myśli. A że tych mam w nadmiarze, to czasami/często/rzadko/codziennie/raz na miesiąc/spadaj na drzewo*, płodzę z nich jakiś wpis. Niekiedy powstaje on szybko i bezboleśnie, innym razem płodzenie to przypomina rodzenie pięcioraczków bez cesarskiego cięcia. Ogólnie jest to moje miejsce w sieci, gdzie mogę spożytkować swoją frustrację gdy mnie mózg boli. Bo wbrew pozorom przepływ myśli boli. A z tymi wpisami to różnie bywa. Są one jak komety. Niektóre robią na niebie spektakularny rozpizd, inne przemykają bez echa, wychwycone okiem wytrawnych/przypadkowych obserwatorów. Tak też jest z moimi wpisami. Co poniektóre wypuszczają obfity warkocz i wybuchają fajerwerkami jak krowia kupa wysrana wprost na rozregulowaną minę przeciwpiechotną. Inne spokojnie i w milczeniu przemykają obszar internetowego układu gwiezdnego – bez żadnych sensacji i innych atrakcji. Ale ważne, że są. Bo są ładne i (nie)codzienne. Zapraszam do lektury. Robicie to na własną odpowiedzialność. * – niepotrzebne skreślić

Kontakt

Masz pytania? Chcesz poczytać więcej moich wypocin w necie? Chcesz mnie zwyzywać albo polemizować? Napisz do mnie!

Email: dave.pytel@gmail.com

Znajdziesz mnie również tutaj: